Recenzja Portal 2

Posted in Uncategorized with tags , , on June 10, 2011 by swistaczeki

Zakapowany w 2007 roku FPS Portal skończenie nieoczekiwanie wyraził się internacjonalnym hitem a za pewnego nawet taż twórcy – robiąc go w gruncie kwestii dość „na uboczu” – nie spodziewali się aż tak ciepłego przyjęcia ze strony graczy. Nie ma marsz niczego kosmicznego w ogłoszeniu kontynuacji sama rzadkiego dzieła natomiast jakkolwiek trochę mnie zdumiewa, ze na Portal 2 przyszło nam oczekiwać aż 4 szybuje, z całą pewnością nie był to czas zostawiony, albowiem kontynuacja znacząco wykracza swój archetyp i istnieje humorem pilnej roboty!

Akcja gry pozostaje wryta kilkaset latek po wydarzeniach pokupnych z części pierwszej. Główna bohaterka Chell zostaje przebudzona z komory hibernacyjnej poprzez wrażliwego robota Wheatley’a, który znudzony tak długim pobytem w agregacie ciekawym Aperture planuje się z nie wywlec natomiast oferuje właśnie naszej podwładnej współprace w owej sprawy. Oczywiście nic nie idzie tak nierówno, jak wolno żeby było tego prognozować, oraz na polskiej drodze staje GlaDOS – sztuczna elita renomowana przedtem z uprzedniego Portala – jaka skomplikuje nam realizacje pomysłu natomiast wymusi do stopniowej grupy pomiarów, także modnych nuże z „jedynki”. Rzekniesz ewidentna akcja wyrazi się wysoko niezwyklej zawikłana, i polska przygoda nie okroi się do samym sprawdzianów. Na pewno będzie dziwno!

Idea rozrywki nie uległa nawet minimalnym transformacjom, ale wcale nie znamionuje owe, ze w ogóle nie pozostawała przytoczona. Konstytutywna maksyma istnieje prosta: dzierżone poprzez nas urządzenie istnieje w stanie wytworzyć dwa portale na wszystkiej nawierzchni płaskiej. Portale są powiązane ze sobą w taki sposób, ze wejście do jednego z nich oznacza symultaniczne wyjście z drugiego. NATOMIAST rzeczowo na tym bardzo prostym, ale jakże ciekawym rozwiązaniu, uzasadnia się cała rozgrywka – oczywiście niesztywno uzupełniona.

Emergency 2012

Posted in Uncategorized with tags , , on February 25, 2011 by swistaczeki

Podług prognozy dawnych Majów upadek owego świata powinien nastąpić pod koniec 2012 roku. To, czy sadzimy w tego rodzaju proroctwa, to istotnie samoistna sprawa – faktem istnieje, ze ostatnio wygrały one niesamowity rozgłos medialny, chociażby za idea kinowego hitu pod tytułem 2012 a dziesiątek lektury książkowych o końcu polskiej planety. Przedmiot podchwyciło studio Quadriga Games oraz postanowiło wykazać nam przejaw tego, co podług zamierzchłych wyliczeń wydarzy się za kilkanaście miesięcy.

Jedno jest pewnym – jeśli harmonogramy zawarte w zabawie znajda swe potwierdzenie w rzeczywistości, służby porządkowe zostaną sklecone w ciągły stan najważniejszej gotowości. Emergency 2012 przejawia bowiem iście katastroficzna wizje wielkich kataklizmów niosących ze sobą obszerne marnotrawstwo. Kto albowiem pomyślałby, ze Berlin pozostanie rujnowany przez powłóczysta suszę, Innsbruck przykryty podniosła pokrywa niezapisanego puchu po druzgocącej w skutkach lawinie śnieżnej, a na moskiewskim Placu Czerwonym roztrzaska się samolot pasażerski. W takich właśnie okolicznościach jesteśmy zobowiązani nieść pomoc rannym, koordynując zakrojone na szeroką skalę profesjonalne akcje ratunkowe.

Gray Matter

Posted in Uncategorized with tags , , on February 25, 2011 by swistaczeki

W świecie gier przygodowych niewielu jest projektantów, którzy cieszą się tak wielką renomą jak Jane Jensen. Współautorka m.in. King’s Quest VI: Heir Today, Gone Tomorrow oraz twórczyni trylogii Gabriel Knight podbiła serca miłośników tego gatunku wspaniałymi scenariuszami, realistycznymi postaciami oraz świetnie przemyślanymi zagadkami. Na kolejną jej produkcję czekaliśmy bardzo długo. Gray Matter ujawniono po raz pierwszy w 2003 roku i w ciągu następnych siedmiu lat projekt ten został skasowany, zmienił wydawcę oraz studio deweloperskie odpowiedzialne za realizację wizji Jensen, jak również zaliczył masę opóźnień. Teraz jednak gra wreszcie wylądowała na rynku i możemy sami sprawdzić, czy warto było czekać te wszystkie lata.
Przygodówki, a już zwłaszcza te, które wyszły spod ręki tej akurat autorki, mają to do siebie, że bardzo duży nacisk kładą na fabułę i Gray Matter nie jest wyjątkiem. Cała opowieść kręci się wokół dwóch postaci. Pierwszą z nich jest Samantha Everett – podróżująca po Europie młoda Amerykanka, parająca się sztuczkami magicznymi. Pewnego dnia, jadąc w deszczową noc do Londynu, przez przypadek skręca w złą drogę i przemoknięta ląduje u drzwi rezydencji doktora Davida Stylesa, czyli drugiego głównego bohatera tej historii. Jest to genialny neurobiolog dręczony wspomnieniami żony, która straciła życie w wypadku samochodowym kilka lat temu. Nosi on zasłaniającą pół twarzy maskę, kryjącą potworne blizny po oparzeniach, i jego wygląd od razy przywodzi na myśl Upiora w operze. Gra podzielona jest na osiem rozdziałów i pozwala na wcielenie się w obie te postacie. Sama intryga oparta została na dwóch wątkach. Pierwszym z nich są starania Stylesa dotyczące skontaktowania się ze zmarłą żoną. W tym celu przeprowadza on serię eksperymentów, mających wzmocnić pozostałą po niej energię i tym samym umożliwić jej interakcję ze światem żywych. Drugi wątek koncentruje się natomiast na tajemniczym Klubie Dedala, czyli organizacji zrzeszającej największych iluzjonistów świata. Przystąpienie do niej jest wyjątkowo trudne i wymaga pokonania wielu trudności, ale nie jest to coś, co mogłoby zrazić pannę Everett. Zostaje ona zatrudniona jako asystentka Stylesa i od tego momentu obie te intrygi zaczynają się łączyć i splatać, ostatecznie tworząc jedną całość. Fabuła została skonstruowana po mistrzowsku. Nie znajdziemy tu żadnych ogranych schematów ani nielogicznych zwrotów akcji. Z każdym kolejnym rozdziałem dostajemy następny kawałek układanki, krok po kroku odsłaniając prawdę, kryjącą się za tajemniczymi wydarzeniami. Jensen postawiła na klasyczny konflikt pomiędzy racjonalizmem a magią, choć w tym przypadku został on wywrócony do góry nogami. Eksperymentom towarzyszą bowiem trudne do wytłumaczenia incydenty, jednak w tym przypadku to dysponujący umysłem ścisłym Styles skłonny jest wierzyć w ich nadnaturalną przyczynę, podczas gdy specjalizująca się w sztuczkach magicznych Samanta wietrzy podstęp i jest przekonana, że ktoś bawi się kosztem udręczonego naukowca. Co godne pochwały, scenariusz każe nam zgadywać prawdę do ostatniej chwili. To nie jest opowieść, gdzie możemy szybko wyrobić sobie własną opinię, a potem jedynie czekać, aż bohaterowie dotrą wreszcie do tej samej konkluzji. Tutaj co chwilę pojawiają się kolejne zwroty akcji, które sprawiają, że musimy poddać w wątpliwość nasze dotychczasowe przemyślenia. Do tego wzorem dobrych powieści kryminalnych większość elementów układanki dostajemy na długo przed finałem i możemy pobawić się w samodzielne wymyślanie własnych teorii, zamiast czekać, aż gra zrobi to za nas.

Mafia II: Joe’s Adventures

Posted in Uncategorized with tags , , on February 25, 2011 by swistaczeki

Po rozczarowującym dodatku Jimmy’s Vendetta liczyłem na to, ze nasi płomienni sąsiedzi przypomną sobie, co powinni¶my przedkładać Sitwa, oraz zamiast zlepka luźno powiązanych ze sobą a normalnych w budowy misji zafundują wreszcie rozszerzenie z cielesna fabuła. łudziłem się, ze twórcy godnie pożegnają się z drugą odsłoną cyklu natomiast denuncjuje, jak potoczyły się żywoty protagonistów po burzliwej imprezy w obserwatorium. Niestety, jak to czasem w istnieniu bywa, nadzieje te ostentacyjny się bezowocne. Joe’s Adventures – przeszłe DLC przygotowywane przez studio 2K Pepiczek z myślą o Sitwy II – lamentuje na pełnej miarki.
Na pierwszy rzut oka jakiekolwiek wygląda świetnie. Do fabuły interweniujemy as po ucapieniu Vita Scaletty a jako Joe Barbaro staramy się przytwierdzić, kto doniósł siłom o nieprawnej sprzedaży etykietki na paliwo. Misja bardzo szybko się rozkręca – najpierw absorbujemy się ściganiem zaprzańca, później dla modyfikacji śledzimy policyjnych tajniaków,a na końcu wchodzimy do ściśle monitorowanego agregatu, by uskutecznić właściwe zagadnienie. To wszystko w cudnej zimowej scenerii, w zupełnie odmiennych lokacjach (mapa została poszerzona o groblę oraz jachtklub w jej północno-wschodnim krańcu) i w naprawdę świetnym skonstruowaniu. Aż potrzebuje się grać.

Follow

Get every new post delivered to your Inbox.